Szczury w klatce

Szczury w klatce

Szczury w klatkach

Tradycyjna wiedza na temat uzależnień każe nam wierzyć, iż to dany środek lub czynność uzależnia swą wewnętrzną charakterystyką. Na przykład kokaina po kilku zażyciach ze względu na swoją chemiczną budowę sprawia, że organizm zaczyna jej łaknąć. Wygląda jednak na to, że trzeba będzie zredefiniować proces uzależnienia jako takiego.

Gdy w Stanach Zjednoczonych złamiesz sobie biodro to trafisz do szpitala gdzie po opatrzeniu złamania otrzymasz kroplówkę z diamorfiną, która jest niczym innym jak farmaceutycznie pozyskiwaną heroiną. Diamorfina jest stosowana jako środek przeciwbólowy również w niektórych europejskich krajach. Utrzymuje się w organizmie stosunkowo krótko więc podaje się ją nawet kilka razy dziennie. I co? I nic! Pacjenci jakoś się nie uzależniają.

Tym tematem zajął się angielski pisarz i publicysta Johann Hari w swojej książce „W Pogoni Za Krzykiem: Pierwsze i Ostatnie Dni Wojny z Narkotykami”. Okazuje się, iż na temat faktycznego procesu uzależnienia oraz jego powodów przeprowadzono już XX wieku bardzo dużo badań i eksperymentów. Najpopularniejszy z nich dotyczył, jak zwykle, szczurów.

Szczura zamykano w klatce gdzie miał dostęp do zbiornika zwykłej wody oraz do zbiornika z wodą zmieszaną z heroiną. I tutaj działo się wszystko zgodnie z tradycyjną teorią – szczur szybko interesował się wodą z narkotykiem, potem pił ją kompulsywnie, a potem zdychał. Jednak w latach 70 zeszłego wieku kanadyjski profesor Bruce Alexander zauważył pewną prawidłowość prowadzonych w ten sposób eksperymentów, która wcześniej umykała uczonym otóż szczur zawsze był wkładany do klatki sam. Klatka też zwykle była pusta, tak więc „pacjent” nie tylko był w niej samotny ale jeszcze nie miał nic innego do roboty poza braniem narkotyku. Chcąc sprawdzić co się stanie profesor Bruce zbudował szczurzy park gdzie było dostatecznie dużo miejsca, panowała równowaga płci, było dużo jedzenia, tory przeszkód czyli wszystko czego statystyczny szczur może sobie życzyć oraz dwa zbiorniki z wodą oraz z wodą z „wkładką”. To co się stało rzuciło zupełnie nowe światło na problem uzależnień. Szczury praktycznie jednomyślnie w takich warunkach wybierały czystą wodę. Narkotyk był co prawda sporadycznie używany ale żadne zwierze się od niego nie uzależniło, żadne też nie przedawkowało.

Życie dostarczyło również innego eksperymentu, tym razem na ludziach i to w bardzo dużej skali. Podczas wojny w Wietnamie co piąty amerykański marines uzależnił się od narkotyków, przeważnie od heroiny. Spędzało to sen z powiek amerykańskich oficjeli, którzy obawiali się, że jak wojna się skończy to na ulicach amerykańskich miast nagle pojawią się tysiące narkomanów. Nic takiego się jednak nie stało. Po powrocie do domu 95% uzależnionych w Wietnamie żołnierzy po prostu przestało zażywać narkotyki. I to bez przechodzenia przez zespół odstawienia (głód narkotykowy) i bez konieczności żmudnych kuracji na detoksie.

Patrząc na tradycyjną teorię uzależnień związaną z właściwościami chemicznymi narkotyków powyższe ozdrowienie marines nie miałoby sensu. Patrząc jednak na teorią profesora Bruce’a wszystko się jednak zgadza. Przeważnie młodzi ludzie wrzuceni wbrew ich woli w dżunglę daleko od domu gdzie musieli walczyć o życie w bezsensownym konflikcie, szybko znajdowali pocieszenie w relaksujących narkotykach, które stanowiąc psychiczną ucieczkę od ciągłego stresu, szybko stawały się jedynym sensownym sposobem na spędzanie czasu. W sumie trudno im się dziwić. Gdy jednak wracali do swoich rodzin i przyjaciół sytuacja przypominała wyciągnięcie szczura z pierwszej, pustej klatki i włożenie go do szczurzego raju. Wniosek: uzależnienia nie powoduje narkotyk tylko klatka!

Człowiek posiada silną, wrodzoną potrzebę więzi z innymi ludźmi. Jeśli jesteśmy zdrowi, szczęśliwi i bezpieczni, w ten czy inny sposób będziemy szukać kontaktu z innymi ludźmi. Jeśli jednak jesteśmy po traumie, odizolowani lub przygnieceni problemami życia, będziemy raczej szukać czegoś co da nam choć trochę wytchnienia czyli papierosów, narkotyków, alkoholu ale również facebooka, gier komputerowych, hazardu, pornografii czy innych stosunkowo łatwo osiągalnych uzależniaczy. Taka jest natura człowieka.

Wyjść z takiej sytuacji można poprzez zastąpienie szkodliwych wzorców tymi zdrowymi. Uzależniony człowiek, który zacznie przebywać wśród ludzi, wśród których chce przebywać, który dostanie zajęcie w postaci pracy, który uzyska cel w życiu, ma duża szansę wyjść z uzależnienia szybko i stosunkowo łatwo. Tymczasem jednak nasz system robi coś zupełnie innego: osoby u których znajdziemy narkotyki staramy się odizolować w więzieniach, które są niczym innym niż ową pustą klatką, do której wrzucamy ludzi, którzy po prostu nie są zdrowi. Dość powiedzieć, że w takim miejscu jak więzienie nie poczują się ani lepiej, ani zdrowiej.

Idąc za, mam wrażenie, bardzo sensowną teorią profesora Bruce’a, powinniśmy zmienić sposób patrzenia na problem dopalaczy, alkoholu czy narkotyków i zwrócić szczególną uwagę na czynniki, które mogą powodować stany, od których chcemy uciec:

  • Zjawisko przemocy w szkole, znęcania się nad słabszymi czy ich izolacja lub ostracyzm powinno być pierwszym i podstawowym obszarem zainteresowania tak szkoły, zwłaszcza gimnazjum, jak i całej społeczności. Powoduje ono bowiem alienację i wycofanie ofiar takiego traktowania, co czyni je podwójnie zagrożonymi uzależnieniami: po pierwsze lądują we wspomnianej psychicznej klatce, a po drugie są w wieku, który bardzo sprzyja niebezpiecznym eksperymentom.
  • Samotność wynikająca z choroby, straty osób bliskich lub z przyzwyczajenia jest stanem zagrożenia. Osoby odcinające się od społeczności, zwłaszcza starsze, często cierpią lub uciekają od owego cierpienia jak tylko mogą. Lokalna społeczność potrzebuje wykonać krok w stronę takich osób i działać na rzecz ich reintegracji.
  • Wykluczenie społeczne związane z niskimi dochodami, rozbiciem rodzin lub nieporadnością życiową stanowi najczęstszą przyczynę alkoholizmu. Dbajmy szczególnie o ludzi w takiej potrzebie.

 

W dobie urządzeń elektronicznych, mediów społecznościowych, internetu oraz coraz dalej idącej automatyzacji naszego życia problem odosobnienia i samotności staje się coraz bardziej powszechny. Facebook jest co najwyżej namiastką kontaktów międzyludzkich i nie rozwiąże problemu nawet największego lecz pustego domu. Smutna prawda jest jednak taka, że im łatwiej się nam skontaktować ze znajomymi tym rzadziej się z nimi faktycznie spotykamy. Tymczasem przeciwieństwem uzależnienia jak się okazuje nie jest trzeźwość, tylko zwykła międzyludzka więź. A więc bez dalszych ceregieli:

 

  • Odwiedź swoich rodziców albo przynajmniej do nich zadzwoń i spytaj co słychać.
  • Jeśli to możliwe odwiedź swoją babcię i dziadka, zaproś ich też do siebie w częste odwiedziny.
  • Masz starszego samotnego sąsiada lub sąsiadkę? Zaproś go/ją na kawę! Potem powtórz, cyklicznie.
  • Planujesz spotkanie, festyn, imprezę? Zaproś osoby, które zwykle nie są zapraszane!
  • Rozmawiaj z dziećmi zawsze i po trzykroć. Pytaj co słychać i słuchaj co mówią – rozmawiaj lecz nie pouczaj ani nie kończ rozmowy poleceniem zrobienia czegoś. Rozmawiaj po prostu, interesuj się, bo to niezmiernie ważne.
  • Rozmawiaj z nauczycielami i wychowawcami twego dziecka i słuchaj co mają do powiedzenia. Nie kontestuj tego, lecz miej też swoje zdanie i reaguj, jeśli widzisz, że dziecko ma trudności.
  • Jeśli dziecko jest wycofane i apatyczne lub jeśli jest zbyt aktywne i łatwo posługuje się przemocą, koniecznie skontaktuj się ze szkolnym pedagogiem i wymagaj jego pomocy.
  • Wyskocz gdzieś na weekend z całą rodziną i dobrze się bawcie.

 

Do dzieła!